Kleszcze u psów i kotów – usuwanie, zapobieganie i choroby przenoszone
Co roku, mniej więcej z pierwszym ciepłym tygodniem wiosny, w naszej przychodni zaczyna się sezon na jedno i to samo pytanie: „Doktor, wyciągnąłem psu kleszcza – i co teraz?". Czasem właściciel przychodzi z pasożytem w słoiczku, czasem tylko z opowieścią o walce z pincetą w łazience. Jedno jest pewne: kleszcze w okolicach Bielska-Białej to nie teoria, tylko codzienność każdego, kto wyprowadza psa na łąkę albo wypuszcza kota do ogrodu. Dobra wiadomość jest taka, że przy odrobinie wiedzy można sobie z nimi radzić bez paniki.
Co to są kleszcze i gdzie występują?
Kleszcz to pajęczak, który żywi się krwią – zwierząt, ale chętnie też ludzi. W Polsce mamy do czynienia głównie z dwoma gatunkami: kleszczem pospolitym (Ixodes ricinus) i kleszczem łąkowym (Dermacentor reticulatus). Ten drugi bywa szczególnie nieprzyjemny, bo atakuje agresywnie i często w grupach.
Sezon zaczyna się zwykle w marcu i ciągnie do listopada, choć przy łagodnej zimie pierwsze kleszcze widujemy już w lutym. Najlepiej czują się tam, gdzie jest ciepło i wilgotno: na obrzeżach lasów, w parkach, na niekoszonych łąkach. W naszej okolicy typowy spacer po podgórskich łąkach czy wycieczka w Beskidy to niemal pewne spotkanie z kleszczem – zwłaszcza wiosną i wczesną jesienią.
Jak kleszcze atakują zwierzęta?
Wbrew popularnemu przekonaniu kleszcz nie spada z drzewa i nie skacze. Czeka na źdźble trawy albo niskim krzaku, z wyciągniętymi przednimi odnóżami, i po prostu zaczepia się o sierść mijającego zwierzęcia. Potem zaczyna wędrówka – pasożyt szuka miejsca, gdzie skóra jest cienka i dobrze ukrwiona.
U psów najczęściej znajdujemy kleszcze w uszach, na szyi, w pachach i między palcami. U kotów – na głowie i za uszami. Samo żerowanie może trwać kilka dni, ale uwaga: część drobnoustrojów przedostaje się do organizmu już po kilku godzinach od wkłucia. Dlatego „wyciągnę go jutro" to zły plan.
Jakie choroby przenoszą kleszcze?
To właśnie choroby, a nie sam kleszcz, są prawdziwym problemem. Najczęściej diagnozujemy:
- Borelioza – gorączka, kulawizna, apatia. U części zwierząt choroba atakuje stawy albo nerki i potrafi ciągnąć się miesiącami.
- Babeszjoza – ta jest naprawdę groźna. Pierwotniak niszczy czerwone krwinki, więc pies słabnie z dnia na dzień, ma gorączkę, ciemny mocz i zażółcone dziąsła. Bez leczenia babeszjoza często kończy się śmiercią.
- Ehrlichioza i anaplazmoza – gorączka, osłabienie, anemia, skłonność do krwawień. Leczy się je antybiotykami, ale trzeba je najpierw rozpoznać.
Co ważne, objawy nie muszą pojawić się od razu. Borelioza potrafi dać o sobie znać tygodnie po ukąszeniu. Jeśli więc pupil po kontakcie z kleszczem zaczyna się dziwnie zachowywać – nie czekaj, aż „samo przejdzie".
Jak prawidłowo usunąć kleszcza?
Po pierwsze: bez paniki. Po drugie: odłóż pincetę do brwi i nie słuchaj porad o smarowaniu kleszcza masłem, olejem czy benzyną. Takie metody tylko drażnią pasożyta i zwiększają ryzyko, że „zwymiotuje" zawartość przewodu pokarmowego prosto do rany – a wraz z nią drobnoustroje.
W aptece lub sklepie zoologicznym kupisz za kilka złotych haczyk do kleszczy albo specjalną kartę. Z takim narzędziem sprawa jest prosta:
- Rozsuń sierść i chwyć kleszcza jak najbliżej skóry.
- Wykręć go lub wyciągnij jednym płynnym ruchem – zależnie od narzędzia, którego używasz.
- Nie zgniataj odwłoka i nie szarp.
- Zdezynfekuj skórę i przez kilka dni zerkaj na miejsce wkłucia.
Jeśli główka została w skórze albo po prostu nie czujesz się na siłach – przyjdź do nas. Usunięcie kleszcza w lecznicy dla zwierząt to chwila, a masz pewność, że wszystko poszło jak należy.
Jak zapobiegać kleszczom?
Tu będę szczery: nie ma preparatu, który daje stuprocentową ochronę. Ale połączenie kilku działań naprawdę robi różnicę.
Podstawa to regularna profilaktyka – krople spot-on, obroża albo tabletka. Każda z tych form ma swoje plusy i minusy, a wybór zależy od wieku, wagi i trybu życia zwierzaka. Pies, który codziennie brodzi w rzece, potrzebuje czegoś innego niż kanapowy kot wychodzący na balkon. Jeśli masz wątpliwości, weterynarz w Bielsku-Białej pomoże dobrać preparat pod konkretnego pacjenta – to nie jest decyzja, którą warto podejmować na podstawie reklamy.
Druga sprawa to oględziny po spacerze. Brzmi banalnie, ale pięć minut z palcami w sierści pozwala zdjąć kleszcza, zanim zdąży się wbić. Sprawdź zwłaszcza uszy, szyję, pachy, pachwiny i okolice łap.
I wreszcie trasa spaceru. Wysoka trawa to kleszczowe eldorado – jeśli możesz, trzymaj się ścieżki, a trawnik w ogrodzie koś regularnie.
Co robić, jeśli zwierzę zachoruje?
Podejrzenie choroby odkleszczowej to zawsze badania krwi: morfologia, biochemia, a często też testy na konkretne patogeny. Dalsze postępowanie zależy od rozpoznania – przy boreliozie czy anaplazmozie stosuje się antybiotyki, przy babeszjozie leki przeciwpierwotniacze, a w cięższych stanach także płynoterapię i leczenie wspomagające.
Są sytuacje, w których nie ma czasu na umawianie wizyty. Pies, który nagle nie chce wstać, ma wysoką gorączkę, ciemny mocz albo blado-żółte dziąsła, potrzebuje pomocy natychmiast – wtedy droga prowadzi do pogotowia weterynaryjnego w Bielsku-Białej, a nie na forum internetowe.
Więcej o konkretnych chorobach i ich powikłaniach przeczytasz w naszych artykułach o babeszjozie u psów i boreliozie u psów.
Podsumowanie
Kleszcza nie da się uniknąć w stu procentach – chyba że zamkniesz pupila w domu na pół roku, czego zdecydowanie nie polecamy. Da się natomiast mocno ograniczyć ryzyko: dobry preparat, oględziny po spacerze i szybka reakcja, gdy coś Cię zaniepokoi. A jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości, nasza przychodnia dla zwierząt jest do dyspozycji – od doboru profilaktyki po diagnostykę i leczenie. Lepiej zapytać raz za dużo niż raz za mało.